Rozdział I
Jedyne marzenie Poli po powrocie z pracy to było pójść spać. Wykąpała się i zasnęła. Rano obudziło ją miałczenie nad głową jej kotka Filemona, który domagał się jedzenia. Była 12, za 2 godziny musiała zjawić się znowu w pracy, miała nadzieję, że dzisiaj będzie coś ciekawszego niż szukanie mordercy kury. Ubrała się, uczesała, wyszła do sklepu. Wróciła wyczesała koteczka. Wymieniła karmę, nalała mu wody i wyszła do pracy. Gdy dojechała do pracy, wychodził z komisariatu pan Jan. Zmieniła strój na roboczy i zapytała się kolegów po co on przyszedł. Maciek powiedział ze złośliwością w głosie: "Pan Jan przyszedł dzisiaj, aby poinformować nas, iż jego pies nie miał ani plamki krwi na pysku, więc musiał ktoś inny zabić mu kurę. Kurka miała na imię Antosia i znosiła mu najwięcej jajek. Więc ktoś zrobił to z premedytacją, aby nie miał co jeść na śniadanie." - po czym siadł, dumnie unosząc głowę. Wszyscy zaczęli się śmiać. Krysia nawet się rozmazała, bo tak się śmiała, że aż się rozpłakała. Pola wiedziała, że czeka ją strasznie długi dzień w pracy, ale potem coś się zmieniło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz