niedziela, 10 czerwca 2018

Rozdział I

Pola Grad wróciła z nocnej zmiany, na komisariacie. Była bardzo zmęczona, ciągle dzwonił telefon i co najbardziej denerwowało ją to to, że wszystkie rozmowy były o zwykłych, codziennych sprawach. Najgorsza była ta, co dzwonił pan Jan (stały klient) i chciał, żeby szybko pojechać, bo jego sąsiad próbuje zabić mu kurę. Chcąc nie chcąc trzeba było pojechać, rozejrzeć się. Gdy dojechaliśmy na miejsce, było słychać głośne gdakanie kury, pan Jan szybko wyszedł, zaprowadził nas do stodoły. Weszliśmy, a tam... Leżała już ledwo żywa kura, ale... Nie była zamordowana przez sąsiada, przez psa, osoby, która nas wezwała. Okazało się, że Burek został zamknięty razem z kurami, aby je pilnować przed sąsiadem, a niestety coś go tknęło do takiej zbrodni. Niestety kury nie dało sie odratować.
Jedyne marzenie Poli po powrocie z pracy to było pójść spać. Wykąpała się i zasnęła. Rano obudziło ją miałczenie nad głową jej kotka Filemona, który domagał się jedzenia. Była 12, za 2 godziny musiała zjawić się znowu w pracy, miała nadzieję, że dzisiaj będzie coś ciekawszego niż  szukanie mordercy kury. Ubrała się, uczesała, wyszła do sklepu. Wróciła wyczesała koteczka. Wymieniła karmę, nalała mu wody i wyszła do pracy. Gdy dojechała do pracy, wychodził z komisariatu pan Jan. Zmieniła strój na roboczy i zapytała się kolegów po co on przyszedł. Maciek powiedział ze złośliwością w głosie: "Pan Jan przyszedł dzisiaj, aby poinformować nas, iż jego pies nie miał ani plamki krwi na pysku, więc musiał ktoś inny zabić mu kurę. Kurka miała na imię Antosia i znosiła mu najwięcej jajek. Więc ktoś zrobił to z premedytacją, aby nie miał co jeść na śniadanie." - po czym siadł, dumnie unosząc głowę. Wszyscy zaczęli się śmiać. Krysia nawet się rozmazała, bo tak się śmiała, że aż się rozpłakała. Pola wiedziała, że czeka ją strasznie długi dzień w pracy, ale potem coś się zmieniło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz